wtorek, 13 lipca 2021

Informacje ogólne

 Moi drodzy, chciałam was poinformować że wpisy na blogu nie będą już tutaj publikowane. Przeniosłam wszystko na moją stronę na Facebooku o tej samej nazwie: Blondynka na greckiej wsi. Zapraszam do śledzenia.

Pozdrawiam serdecznie 

niedziela, 28 marca 2021

Nowy początek... Blondynka w Atenach 😊

 Witam moich czytelników...

Wszystko wskazuje na to, że blog znowu ożyje.... Dostałam pracę w Atenach!!! Wierzę w to, że nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Dzięki temu, że byłam w Anglii przez ostatnie 1,5 roku, dostałam propozycję pracy z językiem niemieckim z relokalizacją do Aten, długo się nie zastanawiałam,złożyłam cv i później wszystko potoczyło się bardzo szybko...

Test na covid, załatwianie spraw i w końcu lot do Aten w tych dziwnych czasach. Teraz czeka mnie jeszcze parę dni kwarantanny i zaczynam nowe życie... Już nie na greckiej wsi ale w greckim mieście 😊😊

poniedziałek, 1 marca 2021

Martis

 Dziś chciałam napisać o zwyczaju zawiązywania na rękę 1 marca biało czerwonej bransoletki, skręconej z białej i czerwonej nitki. Jest to tradycja żywa nie tylko w Grecji ale również w Bułgarii, Rumuni, Macedonii, Albanii oraz Mołdawii i na Cyprze. 

Wierzy się, że wywodzi się ze starożytnej Grecji. I tak od 1 do 31 marca dzieci noszą na nadgarstku Martis, który ma chronić ich buzie przed działaniem pierwszych promieni wiosennego słońca. Robi się je ostatniego dnia lutego i zakłada 1 marca przed wyjściem z domu. Na koniec miesiąca zawieszają bransoletkę na krzaku róży by zabrały go pierwsze nadlatujące jaskółki i uwiły z nich swoje gniazdka. W niektórych rejonach bransoletkę wkłada się pod kamień w ogrodzie i jeżeli następnego dnia zobaczy się obok kamienia larwę, oznacza to że reszta roku będzie bardzo dobra. Podoba się Wam taki zwyczaj? Mi bardzo i nawet w zeszłym roku dostałam taki Martis od pochodzącej z Bułgarii koleżanki z pracy i nosiłam go cały miesiąc 😊




wtorek, 9 lutego 2021

Granat - symbol szczęścia

 Dzisiaj chciałam wam opowiedzieć o granacie oraz jego symbolice w Grecji. Może ktoś z was zauważył bardzo popularne tam ozdoby z tym owocem? 

Granat to owoc obfitości, płodności, szczęścia, bogactwa, ale także umarłych i śmierci, symbolicznie towarzyszy obecności człowieka na Ziemi od prehistorii do dnia dzisiejszego.
Pojawił się w Persji i rozprzestrzenił się na Bliski Wschód i tereny Morza Śródziemnego w czasach prehistorycznych.
Nazwa drzewa i owocu pochodzi od Rei, córki Uranosa i Gai, która urodziła Zeusa i innych bogów olimpijskich.Według homeryckiego dzieła o Demeter, Hades porwał Persefonę, córkę Demeter, podczas gdy zbierała kwiaty na Polu Nyssion. Jego rydwan wyłonił się z ziemi i zabrał ją ze sobą, aby zamieszkała w zświatach.

Żałoba Dimitry po zagubionej córce była nie do zniesienia i sprawiła, że ​​Ziemia przestała rodzić owoce. Zeus, aby ludzie nie umierali z głodu, nakazał Hadesowi zwrócić Persefonę jej matce. Ale los zadecydował, że ktokolwiek jadł lub pił coś w zaświatach, skazany był na pozostanie tam na wieczność. Więc Hades, tuż przed poddaniem się prośbie Zeusa  w celu uwolnienia Persefony zmusił ją do zjedzenia sześciu nasion granatu. Tym sposobem była  zmuszona wracać co roku na sześć miesięcy do zaświatów z Hadesem.
W V wieku pne. Polycleitus wyrzeźbił Herę z kości słoniowej i złota, trzymającą w jednej ręce berło, a w drugiej granat. „Nie mam nic do powiedzenia na temat granatu” - napisał podróżnik Pauzaniasz w II wieku naszej ery - „ponieważ jego historia jest świętą tajemnicą”.
Homer wspomina w Odysei, że granaty uprawiano w ogrodach króla Alcinousa na wyspie Phaeacus.

Najstarszym mitem jest prawdopodobnie ten, który łączy Rodię z Orionem. Orion był dzieckiem oddanym przez bogów bezdzietnemu bohaterowi Boeotii, Yrieasowi. Ewoluował on w olbrzymiego człowieka i wielkiego łowcę, który zabijał dzikusów kijem z brązu. Według legendy Orion poślubił Sidi, ale nie miał szczęścia, ponieważ Sidi chwaliła się, że jest kimś więcej, że jest piękniejsza od Hery i za karę bogini wysłała ją do Zaświatów, gdzie została przemieniona w Granat.

Chrześcijaństwo przejęło potężną symbolikę granatu o pojednaniu ze śmiercią i włączyło owoce zarówno do obrazów Matki Boskiej, jak i do tradycyjnych praktyk, takich jak koliva podawana na stypach (gotowana pszenica, cukier i nasiona granatu).

Kupując dom, w tradycji grecko-prawosławnej zwyczajowo ofiarowuje się granat, który umieszcza się na ikonostasie (ołtarz domowy), jako symbol obfitości, płodności i powodzenia.
W niektórych regionach Grecji żywa jest tadycja  łamania owocu granatu na weselach, ale także w Nowy Rok aby przynosił szczęście na nadchodzący czas.
Bardzo popularne są tzw. gouri czyli zawieszki przynoszące szczęście na cały rok, często jest do nich dołączany symboliczny granat. Taka zawieszka w domu to piękna ozdoba i zarazem symbol szczęścia.

 

piątek, 8 stycznia 2021

Gojnik czyli grecka górska herbata

Bardzo lubię pić herbatę... ostatnio przypomniał mi się smak greckiej herbaty górskiej (grecka nazwa "tsai tou vounu" ). Ależ ja tego długo nie piłam...jest to napar który można znaleźć w każdym greckim domu i kupić w każdym greckim sklepie. Nie wygląda jak tradycjna herbata, tylko są to wysuszone łodyżki z liścmii i kwiatami. W Polsce jest znana pod nazwą gojnik, o czym nawet przyznaję się nie wiedziałam. Jest to roślina zielna, występująca głównie w krajach Europy Południowej, Afryce Północnej oraz na wyspach basenu Morza Śródziemnego, a wyodrębnić można aż 100 gatunków. Ponoć jej lecznicze działania znali już starożytni grecy. A na co te napar pić? Otóż udowodniono, iż zmniejsza ciśnienie, działa łagodząco na układ trawienny, oddechowy, pomaga w zasypianiu, zapobiega chorobie Alzheimera, starzeniu się, ponadto działa bakteriobójczo, pomaga załagodzić stany zapalne...to tylko nieliczne działania tej rośliny.
Napar ma przede wszystkim bardzo dobry i łagodny smak, aby go przyrządzić należy zalać wrzątkiem łyżkę gojnika w filiżance, przykryć na 5-10 minut, po odcedzeniu liści herbata jest gotowa do picia, dobrze komponuje się z cytryną i miodem a także z cynamonem.
Taki napar można pić 3 razy dziennie, trzeba jednak pamiętać by godzinę przed ani godzinę po wypiciu nie spożywać nabiału. Picia herbaty powinny unikać kobiety w ciąży oraz karmiące gdyż nie zostały przeprowadzone badania w kierunku działania tej rośliny w tym stanie.
Chętnie napiłabym się teraz filiżanki tej herbaty, siedząc przy kominku i widząc zza okna grecką zimę,w akompaniamencie greckiej muzyczki. 

Czy ktoś z Was moi drodzy czytelnicy  miał okazję pić herbatę górską w Grecji, albo ją tam kupił? A może kupujecie ją w Polsce? Jestem ciekawa waszych odpowiedzi.
Na koniec oczywiście zdjęcie w oryginalnym greckim klimacie zrobione przez moją znajomą Marię. 





niedziela, 16 lutego 2020

Co słychać w Omolio



Drodzy czytelnicy, tak jak pisałam w ostatnim poście, w moim życiu prywatnym nieco zmian... życie lata własnymi skrzydłami, taki grecki cytat mam wytatuowany na ręku i tak też jest. Los sprawił że w moim polskim, wydałoby się ustatkowanym zyciu znów nastąpiła przemiana, rozstałam się z partnerem by po paru miesiącach poznać mojego obecnego mężczyznę. Wszystko było by całkiem naturalne gdyby nie fakt że on mieszka w UK i po paru miesiącach znajomości też tutaj wyładowałam. Mam fajna pracę w której wykorzystuję 4 języki którymi się posługuje i to mi się podoba. Jestem szczęśliwa i uśmiechnięta.
Może się zastanawiacie czy utrzymuję kontakty z moją grecką rodziną i znajomymi. Odpowiedź brzmi: Tak.
Czasem dzwonię do teściowej, ma się dobrze pomimo że latem zmarła jej szwagierka i zarazem sąsiadka i teściowa opiekuje się teraz wdowcem i jego synem. Na plantacji wyrosły już nowe drzewka kiwi które dają już owoce, także mój były mąż teraz zajmuje się tylko plantacją, jest nadal sam i ma swoje psy i kota. W Omolio rodzi się coraz mniej dzieci, szkoła już od paru lat jest nieczynna, latem pani Rula zamknęła jedyny kiosk na ryneczku, sklep mojej przyjaciółki, w którym pracowałam też już parę lat nieczynny a ona wyjechała do Niemiec...W tym roku planujemy odwiedzić Omolio także czekajcie na relację.








piątek, 15 listopada 2019

Pame Paketo

Witam wszystkich moich czytelników po dłuższym czasie. W moim życiu prywatnym dużo zmian, ale to temat na osobnego posta, jeżeli was to zainteresuje. 
Chciałam dziś napisać o greckim programie telewizyjnym, który od 2006 roku jest na antenie telewizji Alpha. O ile będąc w Grecji nie lubiłam oglądać greckiej telewizji, o tyle teraz w wolnym czasie oglądam odcinki tego programu na YouTube.
Prowadzi go miła pani Βίκυ Χατζηβασιλείου (Vicky Hatzibasileiou). Do programu zgłaszają się np. osoby które szukają swoich biologicznych rodziców, swojego zaginionego rodzeństwa, albo które po prostu chcą zrobić komuś niespodziankę. Producenci programu szukają tych osób co czasem trwa nawet latami. Te osoby dostają klucz do prezentu i przychodzą do studia. Vicky najpierw wysłuchuje osoby która wysyła prezent, a później osoby która jest jego odbiorcą. Na końcu te osoby się spotykają w studiu. Historie są bardzo wzruszające, czasem tragiczne a co najważniejsze są prawdziwe. Zdarzyło się że byli tam nawet Polacy. Czasem też miałabym ochotę wysłać taką "paczkę". I wiecie kto by ją ode mnie dostał? Moja grecka teściowa, która po tylu latach nadal mnie kocha i od której dostałam na urodziny piękną bransoletkę. 

środa, 22 maja 2019


Od paru lat przymierzałam się do tego by zapisać się na egzamin Ellinomatheia czyli certyfikat potwierdzający znajomość języka nowogreckiego. Jest to egzamin ogólnoeuropejski, organizowany raz w roku. Można go zdawać na sześciu poziomach: A1, A2, B1, B2, C1, C2. Zapisać trzeba się już w marcu, a w Polsce centrum egzaminacyjne jest w Warszawie na Uniwersytecie Warszawskim.
Zdecydowałam się na poziom B2 i dziś właśnie odbył się egzamin.
Zdawało nas 5 osób. Na początku była część pisemna składająca się z rozumienia tekstu pisanego, mówionego oraz napisania dwóch tekstów po 200 słów na podane tematy. Ta część trwała 3 godziny. Po krótkiej przerwie w parach wchodziliśmy do sali i była cześć ustna, polegająca na przedstawieniu się, opisaniu obrazka i odpowiedzeniu na pytania egzaminatora,oraz dialogu z drugą osobą.
Zapewne się zastanawiacie jak mi poszło. Powiem wam, że całkiem nieźle, moja teściowa Katina może być z siebie dumna bo to ona w dużej mierze nauczyła mnie greckiego. Najtrudniejsze było dla mnie wypracowanie bo nie znam dobrze ortografii i mam problem ze stawianiem akcentów.
Wyniki będą za 2-3 miesiące jednak niezależnie od wyniku było warto przeżyć takie doświadczenie.


czwartek, 28 lutego 2019

Nie tylko Zorba

"La, la, la lala, lajla  siko horepse sirtaki". Jestem pewna  że każdy kto miał okazję być na greckich wakacjach, oprócz rozreklamowanego Zorby  miał okazję słyszeć ten utwór. Ale czy wiecie kto ją skomponował? Ja już wiem - Giorgos Zampetas, legenda greckiej muzyki rebetiko i laiko, król bouzouki.
Urodzony w 1925 r. Jego ojciec był fryzjerem a w swoim salonie na ścianie wisiało właśnie buzouki. Od dziecka był nim zachwycony i nauczył się pierwszych dźwięków, wbrew zakazie ojca. Sam mówił, że ten instrument to jego pierwsza miłość. W wieku siedmiu lat wygrał konkurs w szkole, a w wieku trzynastu lat spotkał wielkiego Vasilsa Tsitsanisa, swojego idola który odegrał wielką rolę w jego karierze. W 1942 roku założył swój pierwszy zespół. Był bardzo znaną postacią  jego utwory pojawiały się w hitach greckiego kina  śpiewała je Aliki Vougiouklaki  współpracował z Mikisem Theodorakisem. Był znany ze swojego poczucia humoru i żartów na scenie, podobno jego styl gry na buzouki był unikalny i rozpoznawalny. Zmarł w 1992 roku w wieku 67 lat na raka kości.
Teraz już będziecie wiedzieć, że Grecja to nie tylko Zorba.
Posłuchajcie sami:
Co sądzicie o tego rodzaju wpisach na blogu? 

wtorek, 15 stycznia 2019

Trochę historycznie i tragicznie

Witam wszystkich moich czytelników po dłuższej przerwie, mam nadzieję że nadal jesteście ze mną.
Mój kontakt z Grecją ogranicza się do kontaktów z klientami z pracy, wakacji ale aby być zawsze na bieżąco z Grecją i językiem.
Zaczęłam oglądać greckie programy na YouTube.... Ja, która nigdy nie lubiłam oglądać greckiej TV :-)
Mam dwa ulubione programy. Dziś napiszę o jednym, nazywa się w dosłownym tłumaczeniu "kapsuła czasu". Przedstawia w ciekawy sposób rożne anegdoty z greckiej historii.
Jedna z nich bardzo mnie zainteresowała, zresztą temat już kiedyś obił mi się o uszy w rodzinie Wasilisa.
Chodzi o temat emigracji Greków. Grecy zaczęli emigrowac już ok roku 1800, emigracje nasilały się z czasem,a
Po II wojnie światowej oraz greckiej wojnie domowej kiedy w Grecji panowało bezrobocie i bieda osiągnęło apogeum . Większość ludzi mieszkało na wsiach. Mężczyźni zaczęli masowo emigrować głównie do USA i Australii. Podróż taka była bardzo droga, często trzeba było zastawić ziemię by zdobyć fundusze, bądź zbierało się je po całej rodzinie a nawet wiosce.
Sama podróż statkiem do nowego kraju była udręką, trwała około miesiąca. Statki były przepełnione, pasażerowie podzieleni byli na klasę pierwszą oraz trzecią. W klasie 3 gdzie raczej podróżowali emigranci choroby i wszy były powszechne. W wielu przypadkach podróż kończyła się śmiercią i wyrzuceniem ciała za burtę. Po dotarciu na miejsce, emigranci byłi badani przez lekarza oraz poddawani pewnego rodzaju psychotestom. Wiadomo, że w tamtych czasach wielu ludzi nie potrafiło nawet pisać i czytać. Nie wszyscy mieli również przy sobie wymaganą ilość gotówki by przeżyć pierwszy czas i byli odsyłani spowrotem do Grecji.
Grecy byłi na początku uznawani jako ludzie gorszej kategorii i dostawali najgorsze i najmniej płatne prace, ale pomimo wszystko wysyłali oszczędności rodzinom pozostałym w kraju.
Z czasem sytuacja greckich emigrantów zaczęła się poprawiać, zaczęli otwierać swoje sklepiki tzw "bakalika", tawerny, kwiaciarnie.
Kiedy mężczyźni już się urządzili, chcieli założyć rodziny, oczywiście z greczynkami. Pojawiły się swatki, które szukały w Grecji dziewczyny gotowe do zamążpójścia i emigracji. Na podstawie zdiecia przyszłe żony były wybierane, z małą walizką, suknią ślubną i zdieciem przyszłego męża, młode dziewczyny płynęły przez ocean z nadzieją na lepszą przyszłość swoją i swojej greckiej. biednej rodziny. Często po dotarciu zamiast obiecanego przyszłego męża zastawały starych kawalerów, ale i na odwrót. Czasem były odsyłane spowrotem no nie spełniały oczekiwań. Po czasie to swatanie stało się dochodowym biznesem, bywało że na jednym statku płynęło 700 dziewczyn. Jest nawet piękny Film z 2004 r. pt "Νύφες" (Panny młode). Można go obejrzeć w internecie, opowiada podróż przyszłych żon w 1922 r. do USA.
Piękna historia, polecam.



sobota, 18 sierpnia 2018

Margarites, Armeni, Preveli

Dziś kolejny dzień wojaży po Krecie. Zaczęliśmy od malowniczej wioski Margarites, która słynie z pracowni garncarskich. Urocze uliczki, w których zaułkach znajdują się małe sklepiki z ozdobami  i naczyniami z ceramiki...ponoć każda rodzina ma swój sekretny przepis na mieszankę oraz czas wypalania. Każdy sklepik ma trochę inne ozdoby, ciężko było mi się zdecydować na jakąś pamiątkę. W końcu zdecydowałam się na glazurowaną rybkę oraz gliniany dzban.
Następnie udaliśmy się do cmentarzyska w Armeni. Wstęp 2 e, pomiędzy drzewami znajduje się ponad 200 grobów do niektórych można zejść schodami, ciekawe dla osób które się interesują historią i archeologią.














środa, 15 sierpnia 2018

Melidoni, Balos, Kournas, Retimno

Na dziś postanowiliśmy wypożyczyć samochód i zrobić sobie wycieczkę. Zaczęliśmy od jaskini Melidoni, którą zwiedza się indywidualnie  wstęp 4 e od osoby dorosłej,dzieci wstęp wolny. Jaskinia imponuje stalagmitami  w czasie okupacji tureckiej służyła ludności jako kryjówka, na środku znajduje się grób osób które zostały w niej uduszone dymem. Następnie udaliśmy się w kierunku plaży Balos. To jedna z najpiękniejszych plaż Europy, można do niej dopłynąć statkiem lub dojść. Samochodem dojechaliśmy do punktu gdzie pobiera się opłatę 1 E. Dalej już kamienistą drogą powoli ok 7 km do parkingu: kurz, kamienie, przepaść oraz kozy ... Ale widoki zapierające dech w piersiach. Niestety samochody były zaparkowane po lewej stronie drogi dużo dalej od parkingu  Także szliśmy pieszo ok 40 minut  Najpierw szeroką drogą a później ścieżką. Kiedy zaczęła być widoczna zatoka oraz wysepka trudy tej wyprawy zostały nam wynagrodzone. Takie kolory piasku oraz wody są mi znane jedynie z widokówek lub filmów z Karaibów. Po orzeźwiającej kąpieli było trzeba pokonać raz jeszcze męczącą trasę. Następny przystanek to jezioro Kourna. Bardzo czyste i ładne  Ostatni przystanek to miasto Retimno. Bardzo ładne miasto przypomina mi Saloniki tylko dużo mniejsze. Zrobiliśmy tylko mały spacer po starówce i promenadzie gdyż na zwiedzanie bylo już za późno i nie mieliśmy już na tyle siły.





poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Blondynka na Krecie

Witam moich czytelników, po dłuższej przerwie wracam do Was z nowym postem.Tak się zdarzyło, że wczoraj wylądowaliśmy na Krecie, a dokładniej w Heraklionie. Spędzamy wakacje w miejscowości Bali. Pierwsze wrażenie?  górzyście, kamieniście i sucho. Mała dbałość Greków o szczegóły widoczna na każdym kroku. Śmieci na poboczach, haszcze, ogólny nieład, od którego się już odzwyczaiłam w Polsce. Hotel typowo nastawiony na rosyjskich turystów  nawet pani rezydent jest Rosjanką czy Ukrainką.  Za płotem hotelu na działce porośniętej bylinami pasą się małe kozy, w Grecji normalka. Plaża cała zastawiona leżakami, za które dodatkowo trzeba płacić co jest dla mnie nowością gdyż w okolicach w których mieszkałam wystarczyło zamówić kawę. Niestety tak jak wszędzie teraz liczą się pieniądze...cdn






środa, 18 października 2017

Małe rozeznanie

Drodzy czytelnicy, widzę że chętnie czytacie moje posty. Ponieważ nie mam konkretnych tematów, chciałam was zapytać o czym chcielibyście czytać?
Odpowiedzi piszcie w komentarzu 

sobota, 23 września 2017

Kawałek historii kolei w Platamonas

Podczas pobytu w Platamonas zaintrygowała mnie nieczynna trasa kolejowa biegnąca przez całe miasteczko. Po torach teraz można iść na spacer bądź do miasta,w malowniczej scenerii, ale... wyszukałam w internecie informacji na ten temat i znalazłam nawet filmik na YouTube jak pociąg jechał jeszcze tą trasą, z okien było można podziwiać morze, żal mi się zrobiło. Trasę wybudowano w 1916 roku i pociąg jeździł tamtędy na trasie Ateny - Saloniki aż do 2004 kiedy do użytku został. oddany nowy tunel o długości ponad 4 km, znacznie skracający trasę. Po wszystkim zostały szyny, zardzewiała sygnalizacja świetlna, wajchy oraz dworzec kolejowy. Kiedyś pewnie piękny, teraz rozbite szyby a w środku pełno dokumentów nawet z lat 70. Zresztą zobaczcie sami








 https://youtu.be/Tc2UYVagKXo

sobota, 16 września 2017

Strintzos-Omolio- Pigadi

Dzisiaj od razu po śniadaniu wyruszyliśmy samochodem w strony gdzie mieszkałam. Postanowiłam, że pokażę Dawidowi plażę "Strintzos", która nieoficjalnie należy do Omolio. Dużo ludzi z wioski ma tutaj swoje letnie "rezydencje",czyli zbite z drewna zadaszenia, które chronią ich od słońca podczas pobytu na plaży. Na taką plażę trafia mało który turysta. My dodatkowo trafiliśmy na wrzesień, środek tygodnia, w sumie dla Greków lato już się skończyło dla nas tym lepiej bo mieliśmy całą plażę dla siebie. Po kąpieli w morzu poszliśmy na spacer aż do delty rzeki Pinios. Później partner zawiózł mnie do Omolio. Nic się nie zmieniło, moja kochana już ex teściowa Katina bardzo się ucieszyła na mój widok, oczywiście nie zabrakło plotek przy greckiej kawie. Dostałam domową pitę z bakłażanem, oliwę i górskie oregano. Mój ex mąż również bardzo mile mnie podjął, a suczka Ruti skakała z radości. Tak bardzo się cieszę, że pozostajemy w dobrych stosunkach i jestem tam mile widziana tak jakby nie minął nawet jeden dzień. Z tym, że ja podchodzę do tego już dużo mniej uczuciowo niż jeszcze rok temu. W końcu z ogródka zniknął stary dom babci Wasilisa i powstaje ogród z prawdziwego zdarzenia. Na koniec zleciały się sąsiadki Maria i Tzeni by się ze mną przywitać ale też myślę by zobaczyć sobie mojego partnera, który właśnie po mnie przyjechał. No i niestety nie uniknął poznania mojej greckiej rodziny, ale było bardzo miło. Później pojechaliśmy sobie na plażę Pigadi na której również nikogo nie było. To bardzo kameralna, mała plaża, o której zresztą piszę w jednym z wcześniejszych postów. Później zrobiliśmy sobie rundkę przez Kokino Nero, Kutsupię i spowrotem do Platamonas. Wieczorem odwieźliźmy samochód do Leptokarii i po spacerku, właściciel wypożyczalni odwiózł nas do hotelu. Dla zainteresowanych :wypożyczenie samochodu na dwa dni to koszt 70 euro.
Plaża Pigadi 


Strintzos 

Delta rzeki Pinios


czwartek, 14 września 2017

Meteory i Palios Panteleimonas

Wypożyczyliśmy sobie autko na dwa dni. Ta opcja wydała nam się lepsza niż wykupowanie drogich wycieczek z biura podróży. A powiem, że różnica w cenach jest ogromna. U rezydenta rejs na wyspę Skiathos kosztuje 58 euro od osoby, a w lokalnym biurze tylko 25... Różnicy nie ma żadnej. Może jedynie, że nie zawsze się trafi polski przewodnik. Tak więc w poniedziałek wieczorem dostaliśmy małe Suzuki Alto. Wykorzystaliśmy go od razu i pojechaliśmy na spacer do Nei Pori. We wtorek po śniadaniu z parą poznaną w hotelu pojechaliśmy na Meteory. Widoki zapierają dech w piersiach, postanowiliśmy zwiedzić tylko jeden klasztor, a mianowicie Varlaam. Wstęp kosztuje 3 euro, w środku jest muzeum, kaplica oraz taras z liną, którą mnisi kiedyś zjeżdżali na dół. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Agia Paraskevi i źródła Afrodyty w dolinie Tembi, a następnie pojechaliśmy do wysoko położonej wioski Palios Panteleimonas. To bardzo malownicze miejsce, piękna kamienna zabudowa, wąskie uliczki, a pomiędzy tym urocze restauracje, kawiarnie i sklepiki, w których można nabyć lokalne produkty takie jak zioła, herbaty, bimber, miody, ręcznie robione mydła itp. W jednym z sklepików miła kobieta poczęstowała nas naturalnym olejkiem pozyskiwanym z Oregano. Litr takiego ekstraktu uzyskuje się z 110 kilo oregano. Jest to naturalny specyfik na wszelkiego rodzaju infekcje, leczy zmiany w żołądku oraz na jelitach, pomaga zwalczać raka, a osoby palące zażywając go podobno przestają palić. My jako osoby palące po połknięciu   tego czuliśmy palenie w przełyku. Mała buteleczka, w której jest 500 kropel kosztuje 17 euro i uważam osobiście, że to mądry zakup. Wieczorem pojechałam z Dawidem do Stomio do hotelu w którym pracowałam jako rezydentka i kelnerka. Akurat tego wieczoru odbywał się wieczór grecki. Miło było wszystkich zobaczyć, przyjechał Nikos, brat mojego ex męża, miło spędziliśmy wieczór przy piwku i winku w kompaniamencie buzuki. W Niestety nie było okazji ani czasu by z każdym zamienić więcej niż 2 słowa, ale i tak miło było pojechać w tak bliskie memu sercu miejsce.