niedziela, 16 lutego 2020

Co słychać w Omolio



Drodzy czytelnicy, tak jak pisałam w ostatnim poście, w moim życiu prywatnym nieco zmian... życie lata własnymi skrzydłami, taki grecki cytat mam wytatuowany na ręku i tak też jest. Los sprawił że w moim polskim, wydałoby się ustatkowanym zyciu znów nastąpiła przemiana, rozstałam się z partnerem by po paru miesiącach poznać mojego obecnego mężczyznę. Wszystko było by całkiem naturalne gdyby nie fakt że on mieszka w UK i po paru miesiącach znajomości też tutaj wyładowałam. Mam fajna pracę w której wykorzystuję 4 języki którymi się posługuje i to mi się podoba. Jestem szczęśliwa i uśmiechnięta.
Może się zastanawiacie czy utrzymuję kontakty z moją grecką rodziną i znajomymi. Odpowiedź brzmi: Tak.
Czasem dzwonię do teściowej, ma się dobrze pomimo że latem zmarła jej szwagierka i zarazem sąsiadka i teściowa opiekuje się teraz wdowcem i jego synem. Na plantacji wyrosły już nowe drzewka kiwi które dają już owoce, także mój były mąż teraz zajmuje się tylko plantacją, jest nadal sam i ma swoje psy i kota. W Omolio rodzi się coraz mniej dzieci, szkoła już od paru lat jest nieczynna, latem pani Rula zamknęła jedyny kiosk na ryneczku, sklep mojej przyjaciółki, w którym pracowałam też już parę lat nieczynny a ona wyjechała do Niemiec...W tym roku planujemy odwiedzić Omolio także czekajcie na relację.








piątek, 15 listopada 2019

Pame Paketo

Witam wszystkich moich czytelników po dłuższym czasie. W moim życiu prywatnym dużo zmian, ale to temat na osobnego posta, jeżeli was to zainteresuje. 
Chciałam dziś napisać o greckim programie telewizyjnym, który od 2006 roku jest na antenie telewizji Alpha. O ile będąc w Grecji nie lubiłam oglądać greckiej telewizji, o tyle teraz w wolnym czasie oglądam odcinki tego programu na YouTube.
Prowadzi go miła pani Βίκυ Χατζηβασιλείου (Vicky Hatzibasileiou). Do programu zgłaszają się np. osoby które szukają swoich biologicznych rodziców, swojego zaginionego rodzeństwa, albo które po prostu chcą zrobić komuś niespodziankę. Producenci programu szukają tych osób co czasem trwa nawet latami. Te osoby dostają klucz do prezentu i przychodzą do studia. Vicky najpierw wysłuchuje osoby która wysyła prezent, a później osoby która jest jego odbiorcą. Na końcu te osoby się spotykają w studiu. Historie są bardzo wzruszające, czasem tragiczne a co najważniejsze są prawdziwe. Zdarzyło się że byli tam nawet Polacy. Czasem też miałabym ochotę wysłać taką "paczkę". I wiecie kto by ją ode mnie dostał? Moja grecka teściowa, która po tylu latach nadal mnie kocha i od której dostałam na urodziny piękną bransoletkę. 

środa, 22 maja 2019


Od paru lat przymierzałam się do tego by zapisać się na egzamin Ellinomatheia czyli certyfikat potwierdzający znajomość języka nowogreckiego. Jest to egzamin ogólnoeuropejski, organizowany raz w roku. Można go zdawać na sześciu poziomach: A1, A2, B1, B2, C1, C2. Zapisać trzeba się już w marcu, a w Polsce centrum egzaminacyjne jest w Warszawie na Uniwersytecie Warszawskim.
Zdecydowałam się na poziom B2 i dziś właśnie odbył się egzamin.
Zdawało nas 5 osób. Na początku była część pisemna składająca się z rozumienia tekstu pisanego, mówionego oraz napisania dwóch tekstów po 200 słów na podane tematy. Ta część trwała 3 godziny. Po krótkiej przerwie w parach wchodziliśmy do sali i była cześć ustna, polegająca na przedstawieniu się, opisaniu obrazka i odpowiedzeniu na pytania egzaminatora,oraz dialogu z drugą osobą.
Zapewne się zastanawiacie jak mi poszło. Powiem wam, że całkiem nieźle, moja teściowa Katina może być z siebie dumna bo to ona w dużej mierze nauczyła mnie greckiego. Najtrudniejsze było dla mnie wypracowanie bo nie znam dobrze ortografii i mam problem ze stawianiem akcentów.
Wyniki będą za 2-3 miesiące jednak niezależnie od wyniku było warto przeżyć takie doświadczenie.


czwartek, 28 lutego 2019

Nie tylko Zorba

"La, la, la lala, lajla  siko horepse sirtaki". Jestem pewna  że każdy kto miał okazję być na greckich wakacjach, oprócz rozreklamowanego Zorby  miał okazję słyszeć ten utwór. Ale czy wiecie kto ją skomponował? Ja już wiem - Giorgos Zampetas, legenda greckiej muzyki rebetiko i laiko, król bouzouki.
Urodzony w 1925 r. Jego ojciec był fryzjerem a w swoim salonie na ścianie wisiało właśnie buzouki. Od dziecka był nim zachwycony i nauczył się pierwszych dźwięków, wbrew zakazie ojca. Sam mówił, że ten instrument to jego pierwsza miłość. W wieku siedmiu lat wygrał konkurs w szkole, a w wieku trzynastu lat spotkał wielkiego Vasilsa Tsitsanisa, swojego idola który odegrał wielką rolę w jego karierze. W 1942 roku założył swój pierwszy zespół. Był bardzo znaną postacią  jego utwory pojawiały się w hitach greckiego kina  śpiewała je Aliki Vougiouklaki  współpracował z Mikisem Theodorakisem. Był znany ze swojego poczucia humoru i żartów na scenie, podobno jego styl gry na buzouki był unikalny i rozpoznawalny. Zmarł w 1992 roku w wieku 67 lat na raka kości.
Teraz już będziecie wiedzieć, że Grecja to nie tylko Zorba.
Posłuchajcie sami:
Co sądzicie o tego rodzaju wpisach na blogu? 

wtorek, 15 stycznia 2019

Trochę historycznie i tragicznie

Witam wszystkich moich czytelników po dłuższej przerwie, mam nadzieję że nadal jesteście ze mną.
Mój kontakt z Grecją ogranicza się do kontaktów z klientami z pracy, wakacji ale aby być zawsze na bieżąco z Grecją i językiem.
Zaczęłam oglądać greckie programy na YouTube.... Ja, która nigdy nie lubiłam oglądać greckiej TV :-)
Mam dwa ulubione programy. Dziś napiszę o jednym, nazywa się w dosłownym tłumaczeniu "kapsuła czasu". Przedstawia w ciekawy sposób rożne anegdoty z greckiej historii.
Jedna z nich bardzo mnie zainteresowała, zresztą temat już kiedyś obił mi się o uszy w rodzinie Wasilisa.
Chodzi o temat emigracji Greków. Grecy zaczęli emigrowac już ok roku 1800, emigracje nasilały się z czasem,a
Po II wojnie światowej oraz greckiej wojnie domowej kiedy w Grecji panowało bezrobocie i bieda osiągnęło apogeum . Większość ludzi mieszkało na wsiach. Mężczyźni zaczęli masowo emigrować głównie do USA i Australii. Podróż taka była bardzo droga, często trzeba było zastawić ziemię by zdobyć fundusze, bądź zbierało się je po całej rodzinie a nawet wiosce.
Sama podróż statkiem do nowego kraju była udręką, trwała około miesiąca. Statki były przepełnione, pasażerowie podzieleni byli na klasę pierwszą oraz trzecią. W klasie 3 gdzie raczej podróżowali emigranci choroby i wszy były powszechne. W wielu przypadkach podróż kończyła się śmiercią i wyrzuceniem ciała za burtę. Po dotarciu na miejsce, emigranci byłi badani przez lekarza oraz poddawani pewnego rodzaju psychotestom. Wiadomo, że w tamtych czasach wielu ludzi nie potrafiło nawet pisać i czytać. Nie wszyscy mieli również przy sobie wymaganą ilość gotówki by przeżyć pierwszy czas i byli odsyłani spowrotem do Grecji.
Grecy byłi na początku uznawani jako ludzie gorszej kategorii i dostawali najgorsze i najmniej płatne prace, ale pomimo wszystko wysyłali oszczędności rodzinom pozostałym w kraju.
Z czasem sytuacja greckich emigrantów zaczęła się poprawiać, zaczęli otwierać swoje sklepiki tzw "bakalika", tawerny, kwiaciarnie.
Kiedy mężczyźni już się urządzili, chcieli założyć rodziny, oczywiście z greczynkami. Pojawiły się swatki, które szukały w Grecji dziewczyny gotowe do zamążpójścia i emigracji. Na podstawie zdiecia przyszłe żony były wybierane, z małą walizką, suknią ślubną i zdieciem przyszłego męża, młode dziewczyny płynęły przez ocean z nadzieją na lepszą przyszłość swoją i swojej greckiej. biednej rodziny. Często po dotarciu zamiast obiecanego przyszłego męża zastawały starych kawalerów, ale i na odwrót. Czasem były odsyłane spowrotem no nie spełniały oczekiwań. Po czasie to swatanie stało się dochodowym biznesem, bywało że na jednym statku płynęło 700 dziewczyn. Jest nawet piękny Film z 2004 r. pt "Νύφες" (Panny młode). Można go obejrzeć w internecie, opowiada podróż przyszłych żon w 1922 r. do USA.
Piękna historia, polecam.



sobota, 18 sierpnia 2018

Margarites, Armeni, Preveli

Dziś kolejny dzień wojaży po Krecie. Zaczęliśmy od malowniczej wioski Margarites, która słynie z pracowni garncarskich. Urocze uliczki, w których zaułkach znajdują się małe sklepiki z ozdobami  i naczyniami z ceramiki...ponoć każda rodzina ma swój sekretny przepis na mieszankę oraz czas wypalania. Każdy sklepik ma trochę inne ozdoby, ciężko było mi się zdecydować na jakąś pamiątkę. W końcu zdecydowałam się na glazurowaną rybkę oraz gliniany dzban.
Następnie udaliśmy się do cmentarzyska w Armeni. Wstęp 2 e, pomiędzy drzewami znajduje się ponad 200 grobów do niektórych można zejść schodami, ciekawe dla osób które się interesują historią i archeologią.














środa, 15 sierpnia 2018

Melidoni, Balos, Kournas, Retimno

Na dziś postanowiliśmy wypożyczyć samochód i zrobić sobie wycieczkę. Zaczęliśmy od jaskini Melidoni, którą zwiedza się indywidualnie  wstęp 4 e od osoby dorosłej,dzieci wstęp wolny. Jaskinia imponuje stalagmitami  w czasie okupacji tureckiej służyła ludności jako kryjówka, na środku znajduje się grób osób które zostały w niej uduszone dymem. Następnie udaliśmy się w kierunku plaży Balos. To jedna z najpiękniejszych plaż Europy, można do niej dopłynąć statkiem lub dojść. Samochodem dojechaliśmy do punktu gdzie pobiera się opłatę 1 E. Dalej już kamienistą drogą powoli ok 7 km do parkingu: kurz, kamienie, przepaść oraz kozy ... Ale widoki zapierające dech w piersiach. Niestety samochody były zaparkowane po lewej stronie drogi dużo dalej od parkingu  Także szliśmy pieszo ok 40 minut  Najpierw szeroką drogą a później ścieżką. Kiedy zaczęła być widoczna zatoka oraz wysepka trudy tej wyprawy zostały nam wynagrodzone. Takie kolory piasku oraz wody są mi znane jedynie z widokówek lub filmów z Karaibów. Po orzeźwiającej kąpieli było trzeba pokonać raz jeszcze męczącą trasę. Następny przystanek to jezioro Kourna. Bardzo czyste i ładne  Ostatni przystanek to miasto Retimno. Bardzo ładne miasto przypomina mi Saloniki tylko dużo mniejsze. Zrobiliśmy tylko mały spacer po starówce i promenadzie gdyż na zwiedzanie bylo już za późno i nie mieliśmy już na tyle siły.