wtorek, 9 lutego 2021

Granat - symbol szczęścia

 Dzisiaj chciałam wam opowiedzieć o granacie oraz jego symbolice w Grecji. Może ktoś z was zauważył bardzo popularne tam ozdoby z tym owocem? 

Granat to owoc obfitości, płodności, szczęścia, bogactwa, ale także umarłych i śmierci, symbolicznie towarzyszy obecności człowieka na Ziemi od prehistorii do dnia dzisiejszego.
Pojawił się w Persji i rozprzestrzenił się na Bliski Wschód i tereny Morza Śródziemnego w czasach prehistorycznych.
Nazwa drzewa i owocu pochodzi od Rei, córki Uranosa i Gai, która urodziła Zeusa i innych bogów olimpijskich.Według homeryckiego dzieła o Demeter, Hades porwał Persefonę, córkę Demeter, podczas gdy zbierała kwiaty na Polu Nyssion. Jego rydwan wyłonił się z ziemi i zabrał ją ze sobą, aby zamieszkała w zświatach.

Żałoba Dimitry po zagubionej córce była nie do zniesienia i sprawiła, że ​​Ziemia przestała rodzić owoce. Zeus, aby ludzie nie umierali z głodu, nakazał Hadesowi zwrócić Persefonę jej matce. Ale los zadecydował, że ktokolwiek jadł lub pił coś w zaświatach, skazany był na pozostanie tam na wieczność. Więc Hades, tuż przed poddaniem się prośbie Zeusa  w celu uwolnienia Persefony zmusił ją do zjedzenia sześciu nasion granatu. Tym sposobem była  zmuszona wracać co roku na sześć miesięcy do zaświatów z Hadesem.
W V wieku pne. Polycleitus wyrzeźbił Herę z kości słoniowej i złota, trzymającą w jednej ręce berło, a w drugiej granat. „Nie mam nic do powiedzenia na temat granatu” - napisał podróżnik Pauzaniasz w II wieku naszej ery - „ponieważ jego historia jest świętą tajemnicą”.
Homer wspomina w Odysei, że granaty uprawiano w ogrodach króla Alcinousa na wyspie Phaeacus.

Najstarszym mitem jest prawdopodobnie ten, który łączy Rodię z Orionem. Orion był dzieckiem oddanym przez bogów bezdzietnemu bohaterowi Boeotii, Yrieasowi. Ewoluował on w olbrzymiego człowieka i wielkiego łowcę, który zabijał dzikusów kijem z brązu. Według legendy Orion poślubił Sidi, ale nie miał szczęścia, ponieważ Sidi chwaliła się, że jest kimś więcej, że jest piękniejsza od Hery i za karę bogini wysłała ją do Zaświatów, gdzie została przemieniona w Granat.

Chrześcijaństwo przejęło potężną symbolikę granatu o pojednaniu ze śmiercią i włączyło owoce zarówno do obrazów Matki Boskiej, jak i do tradycyjnych praktyk, takich jak koliva podawana na stypach (gotowana pszenica, cukier i nasiona granatu).

Kupując dom, w tradycji grecko-prawosławnej zwyczajowo ofiarowuje się granat, który umieszcza się na ikonostasie (ołtarz domowy), jako symbol obfitości, płodności i powodzenia.
W niektórych regionach Grecji żywa jest tadycja  łamania owocu granatu na weselach, ale także w Nowy Rok aby przynosił szczęście na nadchodzący czas.
Bardzo popularne są tzw. gouri czyli zawieszki przynoszące szczęście na cały rok, często jest do nich dołączany symboliczny granat. Taka zawieszka w domu to piękna ozdoba i zarazem symbol szczęścia.

 

piątek, 8 stycznia 2021

Gojnik czyli grecka górska herbata

Bardzo lubię pić herbatę... ostatnio przypomniał mi się smak greckiej herbaty górskiej (grecka nazwa "tsai tou vounu" ). Ależ ja tego długo nie piłam...jest to napar który można znaleźć w każdym greckim domu i kupić w każdym greckim sklepie. Nie wygląda jak tradycjna herbata, tylko są to wysuszone łodyżki z liścmii i kwiatami. W Polsce jest znana pod nazwą gojnik, o czym nawet przyznaję się nie wiedziałam. Jest to roślina zielna, występująca głównie w krajach Europy Południowej, Afryce Północnej oraz na wyspach basenu Morza Śródziemnego, a wyodrębnić można aż 100 gatunków. Ponoć jej lecznicze działania znali już starożytni grecy. A na co te napar pić? Otóż udowodniono, iż zmniejsza ciśnienie, działa łagodząco na układ trawienny, oddechowy, pomaga w zasypianiu, zapobiega chorobie Alzheimera, starzeniu się, ponadto działa bakteriobójczo, pomaga załagodzić stany zapalne...to tylko nieliczne działania tej rośliny.
Napar ma przede wszystkim bardzo dobry i łagodny smak, aby go przyrządzić należy zalać wrzątkiem łyżkę gojnika w filiżance, przykryć na 5-10 minut, po odcedzeniu liści herbata jest gotowa do picia, dobrze komponuje się z cytryną i miodem a także z cynamonem.
Taki napar można pić 3 razy dziennie, trzeba jednak pamiętać by godzinę przed ani godzinę po wypiciu nie spożywać nabiału. Picia herbaty powinny unikać kobiety w ciąży oraz karmiące gdyż nie zostały przeprowadzone badania w kierunku działania tej rośliny w tym stanie.
Chętnie napiłabym się teraz filiżanki tej herbaty, siedząc przy kominku i widząc zza okna grecką zimę,w akompaniamencie greckiej muzyczki. 

Czy ktoś z Was moi drodzy czytelnicy  miał okazję pić herbatę górską w Grecji, albo ją tam kupił? A może kupujecie ją w Polsce? Jestem ciekawa waszych odpowiedzi.
Na koniec oczywiście zdjęcie w oryginalnym greckim klimacie zrobione przez moją znajomą Marię. 





niedziela, 16 lutego 2020

Co słychać w Omolio



Drodzy czytelnicy, tak jak pisałam w ostatnim poście, w moim życiu prywatnym nieco zmian... życie lata własnymi skrzydłami, taki grecki cytat mam wytatuowany na ręku i tak też jest. Los sprawił że w moim polskim, wydałoby się ustatkowanym zyciu znów nastąpiła przemiana, rozstałam się z partnerem by po paru miesiącach poznać mojego obecnego mężczyznę. Wszystko było by całkiem naturalne gdyby nie fakt że on mieszka w UK i po paru miesiącach znajomości też tutaj wyładowałam. Mam fajna pracę w której wykorzystuję 4 języki którymi się posługuje i to mi się podoba. Jestem szczęśliwa i uśmiechnięta.
Może się zastanawiacie czy utrzymuję kontakty z moją grecką rodziną i znajomymi. Odpowiedź brzmi: Tak.
Czasem dzwonię do teściowej, ma się dobrze pomimo że latem zmarła jej szwagierka i zarazem sąsiadka i teściowa opiekuje się teraz wdowcem i jego synem. Na plantacji wyrosły już nowe drzewka kiwi które dają już owoce, także mój były mąż teraz zajmuje się tylko plantacją, jest nadal sam i ma swoje psy i kota. W Omolio rodzi się coraz mniej dzieci, szkoła już od paru lat jest nieczynna, latem pani Rula zamknęła jedyny kiosk na ryneczku, sklep mojej przyjaciółki, w którym pracowałam też już parę lat nieczynny a ona wyjechała do Niemiec...W tym roku planujemy odwiedzić Omolio także czekajcie na relację.








piątek, 15 listopada 2019

Pame Paketo

Witam wszystkich moich czytelników po dłuższym czasie. W moim życiu prywatnym dużo zmian, ale to temat na osobnego posta, jeżeli was to zainteresuje. 
Chciałam dziś napisać o greckim programie telewizyjnym, który od 2006 roku jest na antenie telewizji Alpha. O ile będąc w Grecji nie lubiłam oglądać greckiej telewizji, o tyle teraz w wolnym czasie oglądam odcinki tego programu na YouTube.
Prowadzi go miła pani Βίκυ Χατζηβασιλείου (Vicky Hatzibasileiou). Do programu zgłaszają się np. osoby które szukają swoich biologicznych rodziców, swojego zaginionego rodzeństwa, albo które po prostu chcą zrobić komuś niespodziankę. Producenci programu szukają tych osób co czasem trwa nawet latami. Te osoby dostają klucz do prezentu i przychodzą do studia. Vicky najpierw wysłuchuje osoby która wysyła prezent, a później osoby która jest jego odbiorcą. Na końcu te osoby się spotykają w studiu. Historie są bardzo wzruszające, czasem tragiczne a co najważniejsze są prawdziwe. Zdarzyło się że byli tam nawet Polacy. Czasem też miałabym ochotę wysłać taką "paczkę". I wiecie kto by ją ode mnie dostał? Moja grecka teściowa, która po tylu latach nadal mnie kocha i od której dostałam na urodziny piękną bransoletkę. 

środa, 22 maja 2019


Od paru lat przymierzałam się do tego by zapisać się na egzamin Ellinomatheia czyli certyfikat potwierdzający znajomość języka nowogreckiego. Jest to egzamin ogólnoeuropejski, organizowany raz w roku. Można go zdawać na sześciu poziomach: A1, A2, B1, B2, C1, C2. Zapisać trzeba się już w marcu, a w Polsce centrum egzaminacyjne jest w Warszawie na Uniwersytecie Warszawskim.
Zdecydowałam się na poziom B2 i dziś właśnie odbył się egzamin.
Zdawało nas 5 osób. Na początku była część pisemna składająca się z rozumienia tekstu pisanego, mówionego oraz napisania dwóch tekstów po 200 słów na podane tematy. Ta część trwała 3 godziny. Po krótkiej przerwie w parach wchodziliśmy do sali i była cześć ustna, polegająca na przedstawieniu się, opisaniu obrazka i odpowiedzeniu na pytania egzaminatora,oraz dialogu z drugą osobą.
Zapewne się zastanawiacie jak mi poszło. Powiem wam, że całkiem nieźle, moja teściowa Katina może być z siebie dumna bo to ona w dużej mierze nauczyła mnie greckiego. Najtrudniejsze było dla mnie wypracowanie bo nie znam dobrze ortografii i mam problem ze stawianiem akcentów.
Wyniki będą za 2-3 miesiące jednak niezależnie od wyniku było warto przeżyć takie doświadczenie.


czwartek, 28 lutego 2019

Nie tylko Zorba

"La, la, la lala, lajla  siko horepse sirtaki". Jestem pewna  że każdy kto miał okazję być na greckich wakacjach, oprócz rozreklamowanego Zorby  miał okazję słyszeć ten utwór. Ale czy wiecie kto ją skomponował? Ja już wiem - Giorgos Zampetas, legenda greckiej muzyki rebetiko i laiko, król bouzouki.
Urodzony w 1925 r. Jego ojciec był fryzjerem a w swoim salonie na ścianie wisiało właśnie buzouki. Od dziecka był nim zachwycony i nauczył się pierwszych dźwięków, wbrew zakazie ojca. Sam mówił, że ten instrument to jego pierwsza miłość. W wieku siedmiu lat wygrał konkurs w szkole, a w wieku trzynastu lat spotkał wielkiego Vasilsa Tsitsanisa, swojego idola który odegrał wielką rolę w jego karierze. W 1942 roku założył swój pierwszy zespół. Był bardzo znaną postacią  jego utwory pojawiały się w hitach greckiego kina  śpiewała je Aliki Vougiouklaki  współpracował z Mikisem Theodorakisem. Był znany ze swojego poczucia humoru i żartów na scenie, podobno jego styl gry na buzouki był unikalny i rozpoznawalny. Zmarł w 1992 roku w wieku 67 lat na raka kości.
Teraz już będziecie wiedzieć, że Grecja to nie tylko Zorba.
Posłuchajcie sami:
Co sądzicie o tego rodzaju wpisach na blogu? 

wtorek, 15 stycznia 2019

Trochę historycznie i tragicznie

Witam wszystkich moich czytelników po dłuższej przerwie, mam nadzieję że nadal jesteście ze mną.
Mój kontakt z Grecją ogranicza się do kontaktów z klientami z pracy, wakacji ale aby być zawsze na bieżąco z Grecją i językiem.
Zaczęłam oglądać greckie programy na YouTube.... Ja, która nigdy nie lubiłam oglądać greckiej TV :-)
Mam dwa ulubione programy. Dziś napiszę o jednym, nazywa się w dosłownym tłumaczeniu "kapsuła czasu". Przedstawia w ciekawy sposób rożne anegdoty z greckiej historii.
Jedna z nich bardzo mnie zainteresowała, zresztą temat już kiedyś obił mi się o uszy w rodzinie Wasilisa.
Chodzi o temat emigracji Greków. Grecy zaczęli emigrowac już ok roku 1800, emigracje nasilały się z czasem,a
Po II wojnie światowej oraz greckiej wojnie domowej kiedy w Grecji panowało bezrobocie i bieda osiągnęło apogeum . Większość ludzi mieszkało na wsiach. Mężczyźni zaczęli masowo emigrować głównie do USA i Australii. Podróż taka była bardzo droga, często trzeba było zastawić ziemię by zdobyć fundusze, bądź zbierało się je po całej rodzinie a nawet wiosce.
Sama podróż statkiem do nowego kraju była udręką, trwała około miesiąca. Statki były przepełnione, pasażerowie podzieleni byli na klasę pierwszą oraz trzecią. W klasie 3 gdzie raczej podróżowali emigranci choroby i wszy były powszechne. W wielu przypadkach podróż kończyła się śmiercią i wyrzuceniem ciała za burtę. Po dotarciu na miejsce, emigranci byłi badani przez lekarza oraz poddawani pewnego rodzaju psychotestom. Wiadomo, że w tamtych czasach wielu ludzi nie potrafiło nawet pisać i czytać. Nie wszyscy mieli również przy sobie wymaganą ilość gotówki by przeżyć pierwszy czas i byli odsyłani spowrotem do Grecji.
Grecy byłi na początku uznawani jako ludzie gorszej kategorii i dostawali najgorsze i najmniej płatne prace, ale pomimo wszystko wysyłali oszczędności rodzinom pozostałym w kraju.
Z czasem sytuacja greckich emigrantów zaczęła się poprawiać, zaczęli otwierać swoje sklepiki tzw "bakalika", tawerny, kwiaciarnie.
Kiedy mężczyźni już się urządzili, chcieli założyć rodziny, oczywiście z greczynkami. Pojawiły się swatki, które szukały w Grecji dziewczyny gotowe do zamążpójścia i emigracji. Na podstawie zdiecia przyszłe żony były wybierane, z małą walizką, suknią ślubną i zdieciem przyszłego męża, młode dziewczyny płynęły przez ocean z nadzieją na lepszą przyszłość swoją i swojej greckiej. biednej rodziny. Często po dotarciu zamiast obiecanego przyszłego męża zastawały starych kawalerów, ale i na odwrót. Czasem były odsyłane spowrotem no nie spełniały oczekiwań. Po czasie to swatanie stało się dochodowym biznesem, bywało że na jednym statku płynęło 700 dziewczyn. Jest nawet piękny Film z 2004 r. pt "Νύφες" (Panny młode). Można go obejrzeć w internecie, opowiada podróż przyszłych żon w 1922 r. do USA.
Piękna historia, polecam.